• Wpisów:51
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:38 dni temu
  • Licznik odwiedzin:4 348 / 424 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tata właśnie przyjechał z wakacji. Miałam słuchawki i czytałam książkę, więc nie słyszałam kiedy przyjechał. Dopiero jak zobaczyłam go w drzwiach to najpierw było takie zdziwienie - Już? Przecież miał być później pojawiła się radość jak u małego dziecka. Sama nie wiem dlaczego,a później smutek i rozczarowanie. Bo od razu zaczął wspominać o tym, że na wyjeździe ciągle go pytali o mojego brata i że chcieli żeby on też tam był. I tak o to mój brat teraz znowu jest przy tacie a ja...No cóż...Witajcie słuchawki, witaj muzyko, witaj książką i witaj samotność.

 

 
Coraz gorzej mi się zasypia i coraz bardziej się denerwuje. W ciągu dnia jestem strasznie zmęczona. Wieczorem moje zmęczenie jest na ostatnim, najwyższym stopniu swojej skali. Czekam kilka godzin a kiedy kładę się spać, nie mogę zasnąć. Mogę patrzeć się godzinami w biały sufit i nie czuć zmęczenia. Moje powieki nie stają się ciężkie i nie usypiam. Wymyślam sobie jakieś zajęcie: Nauka, szukanie nowych piosenek, nowych tekstów, czytanie. Czasami mam wrażenie, że sama zabieram sobie sen, że nie powalam sobie samej zasnąć. Kiedy uda mi się zasnąć, liczę godziny. Dzisiaj 6 godzin snu... Nareszcie udało się zasnąć...

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Mam przed sobą jeszcze całe życie. Ale czuję się tak strasznie ograniczona, cały czas czuję ten pieprzony strach.
Wszystko idealnie ułożone, zaplanowane i dopracowane.
Profil Humanistyczny, później kierunek psychologia...
Ale ja tego nie chcę. A nie wiem co mam wybrać. Nie pasuje do mnie żaden zawód, nie mam żadnych pasji.
Ja nie potrafię żyć.
Nie umiem, nie potrafię i nie chce podejmować decyzji.
Boję się. Nie chce. Muszę.
 

 
Ostatnio przeczytałam cytat, że niektórzy ludzie czytają książki żeby znaleźć to czego im brakuje. Mi brakuje ludzi, przyjaźni, więzi. Lubię książki, w których przyjaźń jest ważnym elementem, w których ludzie tworzą swoje wspaniałe paczki, w których tworzą więzi...
 

 
Przed chwilą zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka. Przyjaciółka, która do tej pory się do mnie nie odzywała, nakłamała mi, że pojawi się na zakończeni a później mnie wystawiła, przyjaciółka, która odzywa się kiedy czegoś chce. I wiecie co jest najlepsze? To, że po kilku minutach rozmowy, która w ogóle się nie kleiła (Jak zawsze) powiedziała mi, że wcześniej potrafiłyśmy rozmawiać a teraz nie. Powiedziała, że teraz ona tylko cały czas gada i że ja już jej się nie zwierzam. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nigdy jej się nie zwierzałam, każda nasza rozmowa wyglądała tak, że to ona non stop mówi. Do tego na początku rozmowy obwiniała mnie o to czemu do niej nie dzwonię, bo przecież powinnam. Brakuje mi rozmów, brakuje mi ludzi ale nie poczułam się jakoś szczęśliwa kiedy zaczęłyśmy gadać. Nie mogę... Czemu to jest takie porąbane? Co jest ze mną nie tak?
 

 
Wakacje... Zapomniałam napisać o tym, że już się zaczęły. No ale chyba każdy to wie. Caaałe wakacje spędzę w domu no może jeszcze pojadę do babci. Tata jedzie na turnus z tymi samymi osobami co byliśmy w zeszłym roku. Ogólnie były to najgorsze wakacje życia więc nie mam zamiaru tego powtarzać, dlatego też nie jadę. Dokładnie kilka miesięcy temu, właśnie na początku wakacji założyłam tego bloga. I wow nadal z niego korzystam. Zła jest taka, że do końca wakacji mam przeczytać "Krzyżaków". Uwielbiam czytać książki ale strasznie ciężko mi się akurat ją czyta. I nie wiem czy znajdę chęci żeby ją przeczytać. (Nie no żartuje, każdy Polak powinien choć raz w życiu tę książkę przeczytać )
  • awatar Alex Spring: Fakt Krzyżacy to ciężka książka, o ile lubię czytać, to chyba nie dobrnęłam do końca :P Miłych wakacji!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Porażka. Zbliżają się wakacje. No i fajnie. Tylko po części. Czytałam kiedyś jakiś cytat o tym, że w wakacje dopiero poznajemy kto jest naszym prawdziwym przyjacielem. Ten cytat tak mi zapadł w pamięć, że aż często jak o nim myślę robi mi się jakoś dziwnie przykro. Dlaczego? Bo jakimś dziwnym sposobem zawsze jak jest wolne albo jak są wakacje moi "przyjaciele" znikają. Tak nagle ich nie ma. Mają swoich przyjaciół a ja wtedy nie mam nikogo. To takie cholernie smutne. Naprawdę chciałabym mieć prawdziwych przyjaciół (ale to tylko marzenie).


 

 
Ostatnio w jakimś filmie, który oglądałam wspomniana była lista "100 Książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią". Mężczyzna realizował tą listę i czytał książkę "Stary człowiek i morze". Więc stwierdziłam, że to bardzo dobry pomysł i mogłabym coś takiego zacząć. Zaczęłam realizować listę wczoraj. Pierwsza książka oczywiście ta wcześniej wspomniana. Do tej mojej listy dodałem też pewne zasady. Każda książka musi być papierowa. Chodzi tu o to, żeby nie była czytana na urządzeniach elektrycznych/przez internet. To może być trudne Do tego chciałam żeby każda książka czytana była w wyjątkowym miejscu np. Nad jeziorem, na łące etc. Ale nie cierpię owadów, a o tej porze roku jest ich pełno. Kolejną książką jaką zamierzam przeczytać jest książka "Zabić Drozda". Zaczęłabym czytać już dziś ale nie za bardzo mam jak iść do biblioteki więc wypożyczę jutro.
Do zobaczenia.

  • awatar Keight: Sama chcę stworzyć taką listę książek, które mnie zainspirują :) Powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moja przyjaźń się rozpada. To już kolejna przyjaźń, która jest na skraju załamania. Nie mam już o czym z nią rozmawiać. Rozmowy się nie kleją, nasze zachowania nas irytują i cały czas się na siebie denerwujemy. Kiedy się o coś pytam ona odpowiada półsłówkami albo tylko kiwa głową później pod koniec dnia wybucha i ma do mnie pretensje. Szczerze mam tego dość. Ta przyjaźń staje się męcząca i uciążliwa.

 

 
Mam taki mętlik w głowie, że już sama nie wiem za co mam się zabrać. Przez ten tydzień mam masę nauki. Każdy dzień zawalony sprawdzianami, kartkówkami, poprawkami.Totalna masakra. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem już czego mam się uczyć I odkryłam u siebie kolejną dziwną hmm... Jak to nazwać?... Dziwną (wadę). Nie umiem uczyć się słówek i historii. Wiem to wydaje się śmieszne ale naprawdę. Mówię poważnie Mój mózg jakoś nie przyswaja sobie ani nowych słówek języków obcych ani dat z historii. Chociaż... Ostatnio polubiłam historię. Ale to raczej chwilowe. Jejku, nie mogę się doczekać końca roku (szkolnego). A teraz lecę się uczyć słówek. Jutro zdaje sprawdzian ze słownictwa. Tych słówek, zdań, tekstów jest masa,nie wiem jak sobie z tym poradzę. Trzymajcie kciuki.
 

 
Kiedy na świecie dzieje się coś złego, pada deszcz. Jak dzisiaj. Jest to Krwawy Deszcz. Niebo płaczę za ludzi, którzy zginęli, przez ludzi, którzy tego dokonali. Dzisiaj u mnie była bardzo ładna pogoda. Tylko przez chwilę. Teraz pada deszcz i idzie burza. Według mnie to nie po prostu zwykła burza bo przecież jest wiosna. To burza rozpaczy. Czasami pogoda utożsamia się z ludzkimi uczuciami. To dosyć dziwne ale wydaje się być prawdziwe.

  • awatar CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE: Zgadzam się, to głupie że ludzie zabijają siebie nawzajem. Życie to nie gra gdzie można sie reaktywować po przegranej, a ludzie traktują życie jak właśnie taką grę... dobrą zabawe kosztem innych ludzi. Okropność.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To co wydarzyło się wczoraj jest straszne... Nie rozumiem ludzi, którzy są tak okrutni. Jak można zabijać niewinnych ludzi? Kiedy usłyszałam o tej tragedii byłam w autobusie. Jechałam do szkoły, zestresowana bo spóźniłam się na lekcje. W radiu leciały wiadomości. Kiedy je usłyszałam, zamarłam. Wyciągnęłam z plecaka telefon i od razu na Twittera. Czytając to wszystko ciarki przechodziły mi po całym ciele. Prawie płakałam. Lubię Ariane. Jest młodą, utalentowaną dziewczyną. Od kilku dni nie mogłam się doczekać aż przyjedzie do Polski. I nagle taka tragedia. To straszne. Tyle młodych ludzi, dzieci zginęło spełniając swoje marzenie. Niestety zdążyli spełnić tylko jedno.
Wiele rodziców puściło swoje dzieci na ten koncert, wiedzą, że było to dla nich bardzo ważne, że był to cały ich świat. Teraz ci rodzice martwią się czy jeszcze oni zobaczą swój cały świat, czy zobaczą swoje dzieci, całe i zdrowe. Tyle osób szuka swoich przyjaciół, rodzin, które po tym wydarzeniu nie dają znaku życia. Tyle osób ledwo się trzyma.
Płaczę...Czytając, słysząc tak smutne wiadomości.
Spoczywajcie w pokoju aniołki. Mam nadzieję, że jeszcze uda wam się spełnić resztę marzeń.


 

 
Ostatnio...Wczoraj, wydarzyło się wiele smutnych rzeczy. Pierwszą z nich jest śmierć wybitnego, polskiego artysty. Zbigniewa Wodeckiego. Kiedy dowiedziałam się o jego śmierci, nie mogłam w to uwierzyć. Kilka dni wcześniej opowiadałam tacie, że byłam na jego koncercie świątecznym, który był kiedyś w pewnym kościele. Powiedziałam tacie, że chciałabym go jeszcze kiedyś spotkać i żeby szukał jego koncertów gdzieś w pobliżu. Miałam zamiar na któryś się jeszcze wybrać. Niestety, nie zdążyłam. Był wielkim człowiekiem. Pamiętam jak nie mogłam się nadziwić na ilu instrumentach potrafi grać. Pamiętam go z czasów dzieciństwa. Ze słynnej Pszczółki Mai, którą uwielbiałam tylko dlatego, że właśnie on śpiewał o niej piosenkę. Zawsze był szczęśliwy, uśmiechnięty i skromny. Sława nigdy nie uderzyła mu do głowy. Do tego dzielił się nią z młodymi artystami.
Spoczywaj w pokoju panie Zbigniewie. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się ciebie spotkać.


  • awatar Mrs.Brown 2: Ja niestety nie byłam na ani jednym jego koncercie :-( Zapraszam Cię do siebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najgorszy moment kiedy czujesz się samotny mimo, że masz tak wielu przyjaciół. Spotykasz się z nimi w szkole. Rozmawiacie na przerwach, czasem na lekcjach. Śmiejesz się razem z nimi ale kiedy wracasz do domu płaczesz sama. Cierpisz sama. Nadchodzi wolny czas, ferie, wakacje, weekendy i co? Żadnego telefonu, wiadomości, nic. Zapominają o tobie. Czasem nawet pewnie planowaliście coś w tym wolnym czasie, jakieś wspólne wypady. I kiedy chcecie je realizować nikogo nie ma. Nie odbierają, nie odpisują, znikają. A później co słyszycie? - No bo to twoja wina. - Patrzy na twoją zaskoczoną i smutną minę i mówi. - Żartuję ) Ani trochę mnie to nie bawi. To nie ja nagle przestaje się odzywać a później udaje jakby nic się nie stało. Okropni są tacy przyjaciele.
 

 
Ten dziwny moment kiedy czujecie to dziwne uczucie.Jakie uczucie? Uczucie pustki. Wielka cholerna pustka. Nic nie czujecie, nic nie wiecie, nic nie robicie. Możecie patrzeć się w sufit, godzinami, o niczym nie myśląc. To przygnębiające. Do tego dochodzi samotność. Nie macie się do kogo odezwać, komu się wygadać, z kim gdzieś wyjść. I tak siedzicie godzinami patrząc się w sufit, mocząc słonymi łzami swoje policzki.

 

 
Ostatnio miałam dużo wolnego czasu więc stwierdziłam, że obejrzę jakiś serial. I natrafiłam na "13 reasons why". Serial powstał na podstawie książki Jaya Ashera.

"Jest to opowieść o Hannah Baker, dziewczyna, która popełniła samobójstwo.Objawia tutaj swoje trzynaście powodów jej decyzji w serii 13 taśm audi. Osoby, które znajdują się na taśmie przekazują je od jednego studenta do drugiego, w stylu łańcuszka. Dzięki nagranemu głosowi Hannah, jej koledzy z klasy mają dowiedzieć się powodów, dla których Hannah targa się na własne życie. Poza Hannah, czytelnik widzi także historię oczami Clay Jensen, jednego z odbiorców taśm."

Osobiście przeczytałam książkę tylko do połowy (nie moim stylem pisana i jakoś nie przypadła mi do gustu). Serial natomiast znakomity. Chociaż czasami zaczął mnie nudzić i nie wiedziałam czy dalej oglądać. Jednak kiedy obejrzałam wszystkie odcinki zaczęłam żałować, że nie przeczytałam całej książki. Ostatnio wszędzie gdzie nie spojrzę widzę cytaty z tej książki i po prostu jestem w nich zakochana. To wszystko jest takie prawdziwe, ma taki dobry przekaz. Ogólnie serial/książka uświadamia jaką krzywdę mogą wyrządzić słowa, czyny.
Ps. W sumie uwielbiam ten serial też dlatego,że głos podkładała Selena Gomez
Cytat, który uwielbiam z serialu (bo wyłapałam go właśnie z serialu):
"Nie wiesz co kogo zaboli... Co się dzieje w cudzym życiu"
"Jakie znaczenie mają stare pamiętniki? To skarbnica traum z dzieciństwa"






 

 
Długo mnie nie było. Dzisiaj przychodzę do was z wpisem na temat internetowych rozmów itp. Ogólnie chodzi tu o rozmowy np. ze znajomymi, nieznajomymi... Więc ostatnio zaczęło mnie denerwować to jak zaczynają się moje rozmowy z niektórymi. Mianowicie: Ostatnio znowu zaczął pisać do mnie jakiś tam chłopak. Kiedyś mogliśmy pisać godzinami a rozmowa szła bardzo dobrze. Później się to zepsuło. Teraz rozmowa wygląda tak:
- Hej
- Hej
- Co tam?
- A nic ciekawego a tam?
- Też. Co porabiasz?
Właśnie tak wygląda praktycznie każda rozmowa z nim. Takie coś jest dla mnie bez sensu, to strata mojego czasu. No ale kiedy nie odpowiem to przecież już przestaną mnie lubić i będą wielce urażeni. No ale ile razy w ciągu dnia można pisać do kogoś - Co tam? Skoro odpowiedź zawsze będzie taka sama. No pomyślmy logicznie. Strasznie wkurzają mnie takie rozmowy i aż musiałam się tym podzielić, chociaż może się to wydawać żałosne. Ehh...
 

 
Cześć! Dawno tu nie pisałam a działo się dużo rzeczy i w sumie nadal dużo się dzieje Mianowice w zeszły poniedziałek (6.03.17)kot zrzucił mi telefon. To był już chyba milionowy upadek mojego telefonu i niestety tego upadku już nie przeżył Więc przez najbliższe kilka dni nie miałam telefonu. I wtedy zdałam sobie sprawę jak bardzo ludzie mnie otaczający (np. moi znajomi) są uzależnieni od telefonów i ogólnie od internetu czy wszelkich urządzeń elektrycznych. Hmm... Chyba chciałaby się trochę cofnąć do Romantyzmu... Tam ludzie nie skupiali się na technice, nowych wynalazkach tylko na człowieku, jego naturze itp. Z drugiej strony trudno byłoby żyć bez internetu ale trzeba też czasem znać umiar, wyłączyć się, odkrywać swoje pasje.
PS. Mam nowy telefon Megaaa się cieszę
PS2. Mam wam tyle do opowiedzenia, że zasypie was postami
PS3. Po co ja w ogóle piszę te dopisy?


 

 
Boli mnie głowa, gardło, mam katar. Umieram! Jestem chora a zamiast siedzieć i zdrowieć ja muszę chodzić do szkoły Inaczej będę miała zaległości i nie zdam. Każdego dnia rozchorowana muszę ruszać się z domu zamiast leżeć pod cieplutkim kocykiem, z ciepłą herbatką i seriaaaalami. Swoją drogą ostatnio zaczęłam oglądać serial Supergirl i jest naprawdę fajny. Jutro cały dzień będę musiała się uczyć a w czwartek będę musiała wstać o 5 żeby być na 7 w szkole. Ach życie... Nadużyłam w tym wpisie słowa - muszę ale nic innego nie pasuje
 

 
Boli mnie głowa i nie mogę spać. Serio od zeszłego poniedziałku bolała mnie głowa, we wtorek też i w środę. W środę było najgorzej. Wzięłam tabletkę i zasnęłam na lekcji. Nikt nic nie zauważył a ja gdy się obudziłam poczułam znowu BÓL GŁOWY. Czwartek i piątek spędziłam w domu. I mam teraz tyle zaległości jakbym opuściła co najmniej rok! Nie wiem jakim cudem. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że głowa nadal mnie boli i nie przestaje. Chyba zaraz umrę. Boże czemu ja tyle narzekam?! Sama siebie nie poznaję.
 

 
W przyszłości zrobię tak jak zrobiła to kiedyś bliska mi osoba. Wyjdę, porzucę wszystko i nie wrócę. Jeżeli będę miała męża to zostawię męża, jeżeli będę miała dzieci to zostawię dzieci, jeżeli będę miała psa to zostawię psa. Nie no bez przesady. Psa nie zostawię zabiorę go ze sobą. A innych będę miała w dupie! Wyjadę do Nowego Yorku później może do Francji a później to już się zobaczy. Czy ty nie masz empatii? Zostawiać swoich bliskich? Bla, bla, bla... Kiedyś ją miałam. Dziś nie jest mi do niczego potrzebna.Buźka

 

 
Pokłóciłam się wczoraj z przyjaciółką. Właściwie to ona się na mnie obraziła. Sęk w tym, że nie wiem o co. Pisałam, dzwoniłam próbowałam się jakoś skontaktować ale ona mnie ignoruje. Nie wiem o co i się nie dowiem. Jedzie do sanatorium i nie będzie jej w szkole, ani w mieście, ogólnie nie będzie jej w pobliżu. Sama nie wiem co zrobiłam ale wkurza mnie jej dziecinne zachowanie. Nie chce się z nią kłócić i strasznie źle się czuję z tym, że przez najbliższe cztery/trzy tygodnie nie będziemy się do siebie odzywać.
 

 
Kiepsko. Pokłóciłam się z przyjaciółką. Właściwie nie wiem czemu o tym myślę. To ona mnie okłamała a później nagle ma do mnie pretensje. Ach, nieważne.
Babka z matmy się na mnie uwzięła i to jest pewne! Mimo to dostałam z kartkówki 4+, 5/6 punktów. U mnie powinien być to powód do szczęścia, dumy (?) tylko, że jakoś tego nie czuję. Dzisiejszy sprawdzian poszedł mi do bani, pani obserwowała mnie przez całą lekcję i oskarżyła mnie o próbę ściągania. Nie ma co. W sumie wydaje się to nawet śmieszne ale moja psychika już jest tak słaba, że wydaje mi się to totalnym poniżeniem, porażką i w ogóle.
Nareszcie weekend! No cóż miałam nadzieję, że pośpię sobie ale mam masę nauki i muszę się wziąć do pracy.
Miłego dnia/wieczoru

 

 
Hejaaa!!! Jak zwykle w wolnym czasie pojechałam do rodziny. Zawsze były to stresujące spotkania/odwiedziny bo strasznie się kłócili i cały stres przenosili na osoby w pobliżu czyli na mnie. Teraz kiedy przyjechałam na te kilka dni, przeżyłam miłe zaskoczenie. Kłótnia wybuchła tylko raz a ja nie zostałam wyszydzona ani poniżona. Jestem strasznie szczęśliwa i nawet zaczęłam za nimi tęsknić Już nie ucieszyłam się, że wracam do domu. Chciałam tam zostać jeszcze kilka dni dłużej ale cóż. Mam nadzieję, że kiedy następny raz wpadnę (czyli prawdopodobnie dopiero na Święta Wielkanocne) będzie tak samo spokojnie jak tym razem.
 

 
Kolejny raz kiedy czuję się beznadziejna, kolejny raz słyszę to z ust moich bliskich. Słucham tego i śmieję się, udaję, że mnie to nie rusza. Zaciskam powieki, zagryzam wargę i próbuję nie płakać. Oczy mnie pieką a w głowie przewijają się złe wspomnienia i głosy zachęcające mnie do złych rzeczy. Kolejny raz próbując odreagować chcę sięgnąć po żyletkę, znowu zacząć się głodzić, wmawiać sobie, że jestem do niczego. Nie wmawiać ale stwierdzać fakty: Jestem do niczego! Czuję, że zaraz się rozpłaczę, zaciskam mocno powieki. Nie leci żadna łza. I dobrze. Nie jestem sama. Oni nie mogą widzieć mojej słabości.


 

 
No i znowu się widzimy. Po imprezie urodzinowej mojej koleżanki zdałam sobie sprawę, że naprawdę nie znam osób, które widuje codziennie w szkole. W towarzystwie koleżanek czy kolegów czuję się obco. To uczucie jest takie dziwne. Czujesz się wtedy jak przybysz z kosmosu. Poczułam się głupio dlatego napisałam do koleżanki z internetu. Napisała mi, że ona też się tak czuję i, że mi współczuje i takie inne gówna. Potem impreza zeszła na takie tory, że dziewczyny opowiadały o tym jak zakochały się w chłopakach, jak oni całują itp. Po wypiciu alkoholu zebrało mi się na wyznania i napisałam do internetowej koleżanki o tym, że głupia się z tym czuję bo nie mam chłopaka a ona mnie olała napisała - Kurde. Napiszę kiedy indziej - Zrobiło mi się przykro a ona już więcej nie napisała. Więc w sumie impreza była do dupy. I wróciłam do tego, że nie warto mówić ludziom o swoich problem bo ich to nie obchodzi. Do tego nie widziałam się z przyjaciółka od półtora tygodnia a jeżeli już coś piszemy to o niej i o jej chłopakach. Czyli nie mam przyjaciół ani znajomych ani nikogo. Jestem totalnie sama i widzicie ? Zaczęłam się nad sobą użalać... To żałosne. Buziaki bye!